Morze Śródziemne potrafi być kapryśne, ale dla studentów Politechniki Gdańskiej najważniejsze było jedno – wiatr w żaglach i dobra załoga.

Rejs na trasie Nicea – Calvi – Portoferraio – Genua w terminie 25.04 – 02.05.2026 roku był pierwszym tak dużym przedsięwzięciem realizowanym w ramach programu #MorskaPG, będącego efektem współpracy Politechniki Gdańskiej i Pomorskiego Związku Żeglarskiego. I trzeba przyznać: początek tej współpracy był naprawdę mocny – dosłownie i w przenośni.

Wszyscy razem w Genui (foto Agata Rudzka)

Choć miejsc na pokładzie było tylko 42, zgłosiło się niemal 187 studentów. Ostatecznie zaokrętowała wyjątkowa mieszanka wszystkich wydziałów PG: 22 studentki, 18 studentów oraz dwoje studenckich oficerów wachtowych. Nad wszystkim czuwali kapitan prof. Wiesław Tarełko i zastępca kapitana prof. Janusz Kozak, a morski klimat dodatkowo wzmacniali obecni na pokładzie rektor PG prof. Krzysztof Wilde oraz prof. Marek Dzida.

Rejs szybko zweryfikował romantyczne wyobrażenia o żeglowaniu. Okazało się, że życie na Pogorii to nie tylko zachody słońca i zdjęcia na relację, ale także wachty, kambuz, klar na pokładzie. Studenci jednak błyskawicznie odnaleźli się w nowych rolach – od pracy przy żaglach po nocne sterowanie pomiędzy kolejnymi portami.

Pogoria w Calvi (foto Wiesław Tarełko)

Szczególne wrażenie zrobiło podejście pod Calvi. Pod koniec kwietnia nad Korsyką wciąż widoczne były ośnieżone góry wyższe od naszych Tatr. Co więcej – można było podziwiać całą ich wysokość wyrastającą wprost z poziomu morza, a nie jak w Zakopanem, które samo leży już kilkaset metrów nad poziomem morza. Widok śniegu nad lazurową wodą Morza Śródziemnego dla wielu uczestników był jednym z najbardziej niezwykłych obrazów całego rejsu.

Po drodze był też klimat Elby – wyspy Napoleona w Portoferraio. Niestety, willa, w której mieszkał Napoleon, była akurat niedostępna do zwiedzania, ale sama twierdza oraz pozostałe zabytki miasta w pełni wynagrodziły ten drobny niedosyt. Było również włoskie tiramisu, które dla części załogi okazało się równie ważne jak korzystny wiatr – którego podczas rejsu było momentami jak na lekarstwo. Najważniejsze jednak było to, że przez tydzień wszyscy stanowili jedną załogę – niezależnie od wydziału, roku studiów czy umiejętności żeglarskich.

Szanty na dwie gitary (foto Wiesław Tarełko)

Rejs miał charakter szkoleniowo-integracyjny, ale bardzo szybko zamienił się w coś więcej: lekcję współpracy, odpowiedzialności i funkcjonowania w rytmie wacht. Nie brakowało też humoru, bo trudno zachować pełną powagę, gdy człowiek odkrywa, że „krótka drzemka po wachcie” trwa dokładnie kilkanaście minut.

Szkolenie załogi w Nicei (foto Wiesław Tarełko)

Kulminacją całej wyprawy był powrót do Gdańska i… belgijka zatańczona przed gmachem głównym Politechniki Gdańskiej, której fragment można obejrzeć na stronie poniżej.

Widok studentów wracających z morskiej przygody i tańczących w rytmie dobrze znanej melodii był najlepszym dowodem na to, że #MorskaPG nie jest tylko projektem o żeglowaniu. To projekt o ludziach, przygodzie i odrobinie morskiego szaleństwa, które – jak się okazało – świetnie pasuje do akademickiego życia.

A Pogoria? Cóż, podobno już czeka na kolejny nabór.

Relacja Kapitana i prof. dr hab. inż. Wiesława Tarełko